WAYNE HORVITZ GRAVITAS QUARTET - koncert w Warszawie

2007-11-05, godz. 21:00
Miasto: Warszawa
Kategoria: Jazz
Impreza dodana przez: pukas
Dyskusja: 0 komentarzy

Tagi: horvitz, gravitas, wayne, quartet, warszawa, akwarium, jazzarium, jazz, koncert... zobacz wszystkie
ok / spam?
4
głosy
WAYNE HORVITZ GRAVITAS QUARTET

data: 05 - listopad - 2007
godzinia: 21.00
Miasto: Warszawa
Miejsce: AKWARIUM JAZZARIUM
bilety: 150 zł

WAYNE HORVITZ GRAVITAS QUARTET

Skład zespołu:

Wayne Horvitz
Ron Miles
Sara Schoenbeck
Peggy Lee

Wiele rozmaitych prób, złączenia jazzu z tradycją muzyki klasycznej okazało się bardzo zabawnych.To nie brak talentu czy złe zamiary zgubiły te przedsięwzięcia.
To jest po prostu zniechęcające zadanie. Klasyczne składy, które chcą się zbliżyć do jazzu czasem potrafią stworzyć tą otoczkę, ale prawie nigdy nie ma w tym duszy. I tak samo jazzmeni, gdy chcą być klasyczni zwykle ubierają swoją muzykę w kaprys kwartetu smyczkowego. Zatem żeby to połączenie zadziałało potrzeba jazzmana z głębokim i unikalnym poczuciem kompozycji lub klasycznego muzyka z wielkim poczuciem improwizacji w duszy. I tak oto mamy Wayne Horvitz Gravitas Quartet. Horvitz od wczesnych lat osiemdziesiątych był związany z jednym z najbardziej eksperymentalnych nowojorskich nurtów muzycznych. Grywał po troszę z każdego gatunku – od awangardowego jazzu z Johnem Zornem, poprzez muzykę filmową ze swoim kompanem Bobbym Previtem, aż do inteligentnego garażowego rocka ze swoim własnym zespołem Zony Mash. I jak tylko przeniósł się z Nowego Jorku na zachód komponował również kameralną muzykę klasyczną.

Jest to jednakże znakomicie zbalansowany kameralny projekt jazzowy na trąbkę, fagot, wiolonczelę i fortepian. Wyśmienite kompozycje oraz porywcze improwizacje sprawiają, że jest to jeden z najbardziej wyrafinowanch projektów 2006 roku.
Ogólne brzmienie „Way Out East“ jest delikatne i skłania do refleksji, podczas gdy sam projekt jest ryzykowny i niebezpieczny . Tempa są wolne, a wrażenie jest sielankowe i impresjonistyczne pasujące do kameralnego zespołu z takimi samymi istrumentami. Kompozycje natomiast nie są ani łatwe ani słodkie , obfitują w wiele współczesnych dysonansów i zmian tempa. Harmonia i koncepcja Horvitza jest pikantna i ciemna, nawet gdy sama muzyka wydaje się dawać słuchaczowi ogromną, wolną przestrzeń do zapełnienia przez jego własne emocje. Improwizowacje nie są zawsze jasne. Trąbka Rona Milesa brzmi czasem jak jazzowy instrument solowy jeżdżący nad poduszką akompaniamentu, ale to jest wyjątek. Znacznie częściej, jak na atmosferycznym „Between Here and Heaven“, instrumenty pulsują i fruwają nad centrum tonalnym w czymś co mogłoby być zarówno napisaną w partyturze, jak i jedynie ozdobą.

Czy improwizane czy nie, jest to dziwacznie pięknie. Inne utwory są nieco jasniej napisane, ale zawierają długie pasaże rytmicznych zależności, które brzmią nieco zgrzytliwie. „Berlin 1914“ to uroczy walc, który wydaje się, że tworzy przestrzeń dla fortepianu solo , ale Pan Horvitz brzmi tu bardziej jak Erik Satie niż jak Bud Powell powodując, że jest to całkiem możliwe, że jego partia była z góry ustalona. Solówka wiolonczeli Peggy Lee w tym samym utworze grana "nie w tajmie " i w pięknej głosowej barwie jest zarówno awangardowo jazzowa lub klasyczna w stylu z 20 wieku , jak i dramatycznie budująca napięcie jak monolog Marlona Brando. Fani muzyki klasycznej w szczebiocie trąbki, wiolonczeli i fagotu mogą odnaleźć wpływy Strawińskiego.

Komentarze

  • Jeszcze nie ma komentarzy.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, utwórz je w kilka sekund.

Zagłosowali na tą imprezę

Uczestniczą

  •     Nikt nie uczestniczy.

Konkursy

Podobne imprezy